|
|
|
Manfred Bene, SchwarzwiesenstraĂe 3
|
|
Napisany przez:http://bene.com/meble-biurowe/manfred-bene-schwarzwiesenstrasse-3
|
|
2011-08-24 00:00:00 |
|
„ Środowisko pracy i otoczenie człowieka idą z duchem czasu: w rozmowach ze współcześnie żyjącymi ludźmi weryfikujemy poglądy, przesądy i życzenia dotyczące miejsc pracy. Nasuwa się myśl, że w życiu kogoś takiego jak Manfred Bene, który dorastał w rodzinnej firmie zajmującej się meblami biurowymi, biuro odgrywa znaczącą rolę. Imponujące jest jednak to, z jak wielką âpasją i fantazjąâ ten przedsiębiorca z krwi i kości rozwija i urzeczywistnia swoje wizje. Z okazji jego siedemdziesiątych urodzin i jubileuszu pięćdziesięciolecia pracy w firmie Nicole Kolisch i DĂŠsirĂŠe Schellerer zaprosiły Manfreda Bene do udzielenia wywiadu.

Manfred Bene urodził się w 1941 roku w Waidhofen nad rzeką Ybbs w Dolnej Austrii. Po ukończeniu nauki w dziedzinie przetwórstwa i technologii drewna w gminach Hallstatt i MĂśdling zaczął pracę w 1961 roku w rodzinnej firmie. Na początku pracował jako technik zakładowy. W 1970 roku objął stanowisko dyrektora Bene AG, a w roku 2004 stanął na czele zarządu. Od roku 2006 Manfred Bene sprawuje funkcję przewodniczącego rady nadzorczej Bene AG. Podczas swojej pracy poprowadził firmę do międzynarodowego sukcesu. Zdobyła ona ustabilizowaną pozycję w branży architektury i projektowania: we współpracy z wybitnymi światowymi architektami i projektantami Bene tworzy nowe środowiska biurowe i zawodowe â a tym samym nową jakość przestrzeni życiowej, jaką jest biuro.
Panie Bene, załóżmy, że dziś urządzałby Pan swoje biuro w firmie. Jak by ono wyglądało? Byłoby podobne do obecnego, czyli jednoosobowego pomieszczenia, czy też postawiłby Pan na otwartą przestrzeń?
Z pewnością jestem otwarty na urządzanie biura w różny sposób. Obecnie mamy jednak ograniczone możliwości, biurowiec przypomina statek, w którym ja znajduję się na dziobie: na moje biuro składa się tylko jedna ściana, otoczona przez mniej więcej 80 procent szklanej powierzchni. To przestrzeń, którą wcale nie tak łatwo urządzić.
Czy mimo to jest tu jakiś element wyposażenia, który Pan wyjątkowo lubi?
Stół konferencyjny. Gdy wprowadzałem się tu 23 lata temu, jak każdy dyrektor miałem piękne, duże, masywne biurko, a obok niego boczny stół. Po przeciwległej stronie pokoju stał stół konferencyjny.
Jednakże, jako że chyba dwie trzecie mojego życia upływało na rozmowach, po jakimś czasie uznałem, że takie ustawienie jest jednak bardzo niepraktyczne. Ciągle musiałem wstawać, zbierać wszystkie potrzebne mi rzeczy, przechodzić do stołu, siadać,... Dlatego wymyśliłem kwadratowy stół, który służy i za stół konferencyjny i za biurko. Wtedy nie było na rynku stołów w takim kształcie. Był rok 1988.
Wszystko, co stało w pokoju, wyrzuciłem, a wstawiłem tam swój kwadratowy stół. Ja siedzę po jednej stronie, tu pracuję, a wokół stoi sześć krzeseł dla moich rozmówców. Rozmiar stołu ma tę zaletę, że swobodnie może przy nim siedzieć sześć osób. A przy tym nie jest tak wielki jak inne ogromne stoły konferencyjne. Można przez niego sięgnąć, można podać sobie ryciny, można normalnie rozmawiać i się porozumiewać. To był właściwie najważniejszy wynalazek dotyczący âwłasnego biuraâ. A dziś sprzedajemy prawdopodobnie gros naszych dyrektorskich stołów nie w standardowym formacie 2,5 x 1 m, tylko 160 x 160 cm.
Czy ma Pan wrażenie, że własne biuro w jakiś sposób wyraża Pana osobowość? Czy w ogóle chciałby Pan, żeby coś wyrażało?
Cóż, w moim biurze jest bałagan⌠W moje ręce trafiają listy, informacje, broszury i tak dalej. Oglądam je i odkładam, aż po pewnym czasie otacza mnie sterta papierów.
W moim miejscu pracy można znaleźć mnóstwo rzeczy: katalogi konkurencji czy jakieś prezenty od japońskiego kontrahenta. Obok biurka stoi boczny stolik, na którym wszystko upycham, za nim zaś jakieś stare teczki, koń na biegunach, tego typu sprzęty... Moje biuro w żadnym wypadku nie jest modelowe czy typowe. Co można z niego wyczytać to to, że porządek w papierach nigdy nie był moją mocną stroną.
Zatem porządek nie jest Pana pasją. A co Pan najbardziej lubi robić w pracy?
Moim ulubionym zajęciem jest i było tworzenie produktu, wymyślanie go z projektantem, a potem sprzedawanie go. Gdy zaczynałem pracę w firmie, oczywiście robiłem prawie wszystko: koordynowałem i kontrolowałem, księgowałem i pracowałem w przygotowalni. Ale moje motto, a także motto Bene, brzmi: fantazja i pasja. A moją pasją zawsze były projekty, rozmowy ze sprzedawcami, klientami i architektami.
Jak to wygląda na co dzień w pracy?
Tworzenie nie oznacza tylko projektowania. Chodzi o to, żeby wymyślić produkty, które idealnie wpasują się w rynek, a jednocześnie o dziesięć procent przewyższą konkurencję. Tylko w ten sposób mogą ostatecznie wpływać na rzeczywistość, kształtować ją. Dlatego bardzo wcześnie podjęliśmy decyzję o własnej sprzedaży, bo klient rozumie tylko to, co pokazuję, tylko tak mogę przekazać we właściwy sposób to, co mam do powiedzenia. A to oznacza, że naprawdę musimy żyć tym, co sprzedajemy, być tym, co tworzymy i chcemy przekazać klientowi.
To wszystko składa się ostatecznie na proces rozwoju. To znaczy, że gdy tworzymy, działania toczą się równolegle na kilku planach: kosztów, materiałów, produkcji, konkurencyjności, atrakcyjności towaru. Czy ma to mało wspólnego z projektowaniem, a może to właśnie następny krok w kierunku rozwoju? Czy jest to postępowa propozycja, która nie wykracza jednak poza możliwości rynkowe? Czy klient jest w stanie to zrozumieć?
Dlatego marka to dla Bene bardzo ważna kwestia. Jej popularność i siła daje sprzedawcom i klientom poczucie pewności. Klient bowiem nie jest najczęściej ekspertem, jeśli chodzi o urządzanie wnętrz. Jeśli chodzi o podjęcie decyzji, także tej dotyczącej zakupów, porusza się on po nieznanym terenie. Często nie wie, czego tak właściwie chce. Jako sprzedawcy odpowiadamy za to, by klient mógł sobie to wyobrazić.
Często się zastanawiałam, jakie to uczucie, gdy siedzi Pan w swoim biurze i ciągle widzi, jak przejeżdżają kontenery z napisem Bene, z Pana nazwiskiemâŚ
Ja widzę to inaczej. Po pierwsze nie patrzę na otoczenie. Po drugie to czysty przypadek, że firma nosi moje nazwisko. Nigdy nie postrzegałem siebie jako właściciela, próbowałem postępować jak dyrektor. Chociaż wiem, że moje decyzje znajdują posłuch, nigdy tego nie wykorzystywałem. Zawsze starałem się prowadzić i rozwijać firmę razem z pracownikami. To, że firma nosi moje nazwisko, wymyślił dział marketingu.
Czy pracuje Pan w domu?
Nie. Mam ten komfort, że droga z domu do pracy zajmuje mi cztery minuty.
Jest Pan codziennie w firmie?
Często. Chętnie przychodzę do pracy. Chociaż się nie wtrącam w żadne szczegóły â a nigdy tego nie robię â i tak jestem postrzegany jako coś w rodzaju zabytku. Co jednak mogłem zrobić, to utwierdzić pracowników w przekonaniu, że powinni wykazywać się kreatywnością, fantazją i powinni mieć pasję. Większość podwładnych już o tym wie, jest świadoma, że wszyscy jesteśmy wyjątkowymi ludźmi i możemy zdziałać więcej.
Spędził Pan już tyle czasu w biurach. Czy jest jakieś wyjątkowe wydarzenie, które Pan pamięta w związku z biurami?
Jak każdy miałem pozytywne i negatywne doświadczenia. Zapadło mi w pamięć pewne przeżycie w Holandii w latach siedemdziesiątych. Mieliśmy spotkanie w budynku zarządu firmy ubezpieczeniowej Centraal Beheer w Apeldoorn, zaprojektowanym przez architekta Hermana Hertzbergera. Biurowiec dla dwóch tysięcy ludzi, wprawdzie podzielony na przejrzyste strefy, ale zupełnie otwarty. W całym budynku nie widziałem żadnych drzwi czy barier. W tamtych czasach oznaczało to niezwykłą swobodę myśli oraz relacji międzyludzkich.
Znamienne było to, że dyrekcja zaproponowała swoim pracownikom, by przyozdobili swój kącik w pracy tak, jak tylko sobie zażyczą. W dziale, w którym pracowały kobiety, dekoracje były piękne, bogate, pełne pasji, widziałem nawet małą klatkę dla ptaków, przyozdobioną roślinkami, itd. W męskim dziale natomiast wszystko wyglądało tak, jak po fabrycznym oddaniu do użytku, bez żadnych zmian.
Ta umiejętność urządzania otoczenia była u kobiet wysoce rozwinięta, u mężczyzn natomiast o wiele mniej. Zdecydowanie było to wyjątkowe przeżycie. Dlatego koniecznie chciałem, by w radzie nadzorczej zasiadała kobieta, ale wcale nie było łatwo przeforsować swoją wolę.
Jakie narzędzie pracy jest naprawdę ważne?
Właśnie dlatego, że nie jestem fanem papierków, muszę być pod tym względem wyjątkowo zdyscyplinowany. Dla mnie najważniejszą rzeczą jest zatem terminarz zawierający też wszystkie adresy. Zapisuję, co danego dnia muszę załatwić, a gdy już to zrobię, skreślam. A gdy tego nie załatwię, wpisuję przy innej dacie⌠Takie proste, a dla mnie bardzo ważne. To nie narzędzie, a raczej przydatna rzecz, zupełnie przestarzała i niezmienna. A przy tym ma tę zaletę, że otwieram terminarz i od razu widzę, czy w tym terminie dam radę, czy nie. Inni muszą najpierw się napracować, postukać w klawiaturę i pootwierać różne programyâŚ
Czy jest w Pana codziennej pracy jakiś rytuał?
Mam jeden rytuał, i to taki, który rozpoczął się chyba 30 lat temu, sam nie wiem dlaczego. Na początku ktoś sobie pomyślał, że muszę pić kawę. I od tego czasu, najpóźniej po siedmiu minutach od momentu, kiedy się pojawię, przychodzi pani z serwisu i przynosi podwójne espresso ze szklanką zimnej wody. To faktycznie prawie jak jakiś ceremoniał. Zawsze ktoś przynosi mi kawę do biura.
I zawsze podwójne espresso?
Tak, zawsze. Taki mały luksus. Tylko to przychodzi mi do głowy.
Bardzo dziękuję za rozmowę. [...]” |
|
Więcej...
|
|
Przestrzenie życia: muzea
|
|
Napisany przez:http://bene.com/meble-biurowe/lebensraeume-museen
|
|
2011-06-15 00:00:00 |
|
„ Są osłoną i formą, mają treść i funkcję, są manifestacjami idei i intencji. Wnętrza - jako zainscenizowane miejsca o fizycznej obecności - znajdują się w stałej interakcji przede wszystkim ze swoimi użytkownikami. Ponieważ zostały stworzone w określonym celu, oddziaływają - i vice versa - na zmysł postrzegania swoich użytkowników i tworzą w ten sposób nową rzeczywistość.

W naszej aktualnej serii Office.Info poszukujemy przestrzeni o wyjątkowej tożsamości i pytamy o sposób jej aranżacji i oddziaływania. Na początek: muzea, ceremonialne miejsca kultury pomiędzy archiwalnym sumieniem a feriią doznań.
Nie na darmo mówi się, że wnętrza mają charakter. Obojętnie, czy chcemy w nich pracować, zdobywać wiedzę, nauczać, komunikować z innymi, zażywać rozrywek czy odpoczywać â wnętrza stworzone na określoną potrzebę zazwyczaj jednoznacznie uwzględniają odrębność użytkowników i czynności. Czy faktycznie "funkcjonują" jest inną kwestią i w całości zależy od tego, czy do nas emocjonalnie docierają. Ich oddziaływanie jest w rezultacie czymś więcej niż tylko pierwiastkiem kwadratowym wysokości + koloru ściany + powierzchni podłogi.
Oczami obserwatora
Oczywisty jest fakt, że muzea wyróżniają się szczególną kompleksowością. Tutaj architektura odgrywa rolę idola, jest obietnicą, która wyciska trwałe piętno na oczekiwaniach zwiedzającego, jeszcze zanim przestąpi on po raz pierwszy w muzealne progi. Dzisiejsze budynki muzealne prezentują się iście spektakularnie, w sposób, w jaki rzadko miało to miejsce w minionych stuleciach. Jednocześnie, z pełną samoświadomością, upominają się o publiczny szacunek i dyskusję. Yoshio Taniguchis MoMA w Nowym Jorku, Shigeru Bans i Jean de Gastines MusĂŠe des Confluences w Lyonie, Luwr autorstwa Jeana Nouvelsa w Abu Dhabi czy też Ortner & Ortners Museumsquartier w Wiedniu â muzeum jest dziełem sztuki i architektonicznym obiektem prestiżowym. Ale jak sprawa się ma z jego "rezydentami", sztuką, zwiedzającymi czy w ogóle z muzeum jako miejscem pracy? Potrafi sprostać nowym wymaganiom czy nadal uznaje swoją tradycyjną rolę za najistotniejszą? Pewnym jest że, muzeum jest od zawsze miejscem o wyjątkowym klimacie, przed którym stoją duże wyzwania.
Kontemplacja czy przeżycie?
Spokojne i senne wnętrze muzealne tonie w miękkim świetle, które â złamane przez okienne żaluzje â stłumione sączy się przez wysokie okna i ostrożnie układa na parkiecie i wyściełanych ławkach. Na ścianach w kolorze bzu wiszą płótna. Wokół przyjemna cisza. Od czasu do czasu dobiega gdzieś z oddali odgłos samotnych kroków. Ron uwielbia przedpołudniowe godziny, w czasie których zaledwie kilku zwiedzających trafia do muzeum. Czas zdaje się tutaj płynąć innym rytmem i zapominać o zgiełku na zewnątrz, chcąc jak gdyby zrobić miejsce na powoli napływające myśli.
Projekty opatrzone misją
Pojęcie muzeum ma swoje źródło w języku starogreckim. Pierwotnie oznaczało ono miejsca kultu, w których składano hołd muzom â boginiom czuwającym nad sztuką, kulturą i nauką. Za pierwsze muzeum według naszego rozumienia uważane jest Muzeum Kapitońskie w Rzymie, założone w 1471 roku przez Papieża Sykstusa IV. Tuż przed 1506 rokiem udostępniono elitarnej publiczności kolekcję rzeźb w Muzeum Watykańskim. Jednak już od XVIII wieku muzea należą do najważniejszych projektów renomowanych architektów. Na przykład Muzeum Historii Sztuki i Muzeum Historyczno-Przyrodnicze w Wiedniu, wzniesione w latach 1871-1891 według projektów Gottfrieda Sempera i Carla von Hasenauera w stylu włoskiego renesansu, są okazałymi budowlami monumentalnymi. Współcześni zwiedzający są nadal pod wrażeniem imponujących hal wejściowych, klatek schodowych i kopuł, które nie tylko emanują atmosferą wielkości i wzniosłości, lecz stanowiły swego czasu deklarację polityczną i projekt oświatowy. Historyczna sztuka budowlana ukształtowała wizerunek obiektów muzealnych aż po XX wiek. Później w architekturze muzealnej nadeszła era eksperymentalna. Najznamienitsi współcześni architekci â Hans Hollein, Daniel Libeskind, Frank O. Gehry, Zaha Hadid, Mario Botta, Tadao Ando, Jean Nouvel czy Renzo Piano â tworzyli lub wciąż tworzą nowatorskie, spektakularne miejsca kultowe, kreujące wizerunki całych miast. Niekiedy miejsca te są projektowane i wznoszone, zanim jeszcze wypełnią się eksponatami. Przykładem tego jest bez wątpienia zaprojektowane przez Daniela Libeskind Muzeum Żydowskie w Berlinie. Już w pierwszych dwóch latach po otwarciu w roku 1999 do muzeum napłynęło 350 000 zwiedzających â i to pomimo, że budynek ten stał jeszcze pusty. Od samego początku nie można było oprzeć się fascynacji, jaką wywołują asymetrycznie zaprojektowane sale, na których bezkompromisową estetykę składają się jedynie powierzchnie i załamania powierzchni.
To nie jest muzeum
Za pierwszy nowoczesny obiekt muzealny, który w znaczącym stopniu wywarł wpływ na samoświadomość dzisiejszej architektury muzealnej, uważane jest zaprojektowane w latach 40-tych i udostępnione w 1959 roku Muzeum im. Solomona R. Guggenheima w Nowym Jorku. Zleceniodawczyni, Hilla von Rebay, napisała w liście do Wrighta: "Pragnę stworzyć świątynię intelektu, monument." I tak też się stało. Budynek pnie się do góry w formie wznoszącej się spirali. Zwiedzający może dotrzeć windą aż do szklanej kopuły. Stamtąd przechodzi on spiralną rampą w dół, mijając wystawione na ścianach dzieła sztuki - towarzyszy swojej drogi. Budowla nie ogranicza się jednak tylko do tego. Okrągła bryła budynku jest otwarta do wewnątrz, co z jednej strony sprawia, że powstaje okazała przestrzennie atmosfera, z drugiej zaś strony, że można zaglądać na inne piętra, tworząc mentalne linie przebiegające na wskroś całego wnętrza (i przez reprezentowane epoki historyczne). Poza tym galerie są podzielone na różne sekcje, do których można się dostać krętymi schodami, zanim przejdzie się dalej. Taki podział przestrzeni przypomina wnętrze owoców cytrusowych wraz z ich membranami; w podobny sposób wiele elementów tego budynku nawiązuje do bogactwa natury i form organicznych, zbliżając się nie tylko przestrzenie, lecz również tematycznie, do otaczającego muzeum Central Parku. Budowla ta wywołała â obok burzy entuzjastycznych głosów â salwy ostrej krytyki, przede wszystkich z kręgów artystów i krytyków sztuki, którzy byli zdania, że zupełnie nie nadaje się ona na muzeum, gdyż dominuje nad wystawianą sztukę i usuwa ją w cień. Wright natomiast dostrzegł w tej koncepcji cudowną symfonię łączącą sztukę budowlaną ze sztuką piękną â w formie, jaka dotąd nie istniała w świecie sztuki.
Zmysłowość i wielofunkcyjność
Obok roszczeń architektonicznych względem szeroko pojmowanej indywidualności dramatyczną metamorfozę przeszły również metody prezentacji i zakres działalności muzeów. W ostatnich dziesięcioleciach pomieszczenia wystawiennicze zyskały pulsujące życiem uzupełnienia. Nowoczesne muzea dysponują nie tylko imponującymi holami wejściowymi, kawiarniami, sklepikami, strefami rekreacyjnymi, bibliotekami, strefami rodzinnymi i naturalnie, o ile jest to możliwe, parkiem na zewnątrz. Do tego dochodzą teatr, restauracje, sale wykładowe, kulturalne i konferencyjne. W niedawno (ponownie) otwartej Galerii Alberta w Edmonton w Kanadzie architekt Randall Stout stworzył "Nową Wizję", która oferuje zarówno większe możliwości przestrzenne, jak i przekonuje wrażliwą architekturą: duża szklana fasada, łukowate formy podobne do pętli, taras z rzeźbami, "zawieszona" w przestrzeni lounge. Odwiedzenie tego miejsca jest z pewnością dużym przeżyciem, muzeum tryska życiem, które przyciąga zwiedzających i w którym chętnie się przebywa. Wystawione eksponaty też nie schodzą na drugi plan: wielkość powierzchni wystawienniczej została, w porównaniu z pierwotnym budynkiem, niemalże podwojona. W ten sposób zaznacza się najbardziej wyrazisty trend naszych czasów. Urozmaicenie, interakcja, elastyczność wspierane medialną różnorodnością i wysokimi standardami technicznymi sprawiają, że przestrzenie muzealne stają się kreatywną sceną, na której spotykają się odmienne światy. Ramię w ramię podążają za tym rozwojem perfomacyjne i symulowane koncepcje przestrzeni, które w pierwszym rzędzie stawiają zmysłowe i emocjonalne przeżycie. Najlepiej z interdyscyplinarnym wynikiem.
Kulturtainment...
Gdzie dobrze funkcjonuje muzeum, mogą zaistnieć również inni. Idea nowoczesnego "Kulturtainment" została prześcignięta nigdzie indziej jak na Półwyspie Arabskim. Na wyspie Saadiyat w Abu Dhabi w Zjednoczonych Emiratach Arabskich powstaje obecnie cała dzielnica kulturalna, włącznie z gigantycznymi miastami sztuki noszącymi nazwy o światowej randze: Luwr Abu Dhabi, autorstwa Jeana Nouvela, jawi się jako zgrupowanie budynków pod półprzezroczystym dachem. W niedalekiej przyszłości powstanie potężna filia Muzeum Guggenheima Abu Dhabi (zachęcamy do przeczytania naszego wywiadu na ten temat z Panią Vereną Formanek, starszym kierownikiem projektu), zaprojektowane â jak to w Bilbao - przez Franka O. Gehry jako konstrukcja ze ściśniętych i zachodzących na siebie prostopadłościanów, graniastosłupów i stożków. Oba muzea staną się spektakularnymi klejnotami architektonicznymi, które nawiązują do tradycjonalnej, regionalnej architektury i na nowo ją interpretują. Powstające również na wyspie Saadiyat Zayed Muzeum Narodowe z pracowni architektonicznej Foster + Partners zaczerpnęło inspirację z sokolnika, ważnego symbolu w Zjednoczonych Emiratach Arabskich. Pięć wieży w formie skrzydeł wyrastać będzie ukośnie spod ziemi. Czwarty obiekt, Muzeum Żeglugi, zaprojektował Tadao Ando â znany ze swojego chłodnego, klasztornego stylu architektonicznego na bazie betonu licowego â nawiązując do dau, tradycyjnych statków żaglowych arabskich kupców. Planowane są kolejne spektakularne budowle, między innymi autorstwa Zaha Hadid i Hani Rashid.
... zwrot ku prywatności
Ale kontrargumenty też mają swoją siłę przekonywania. Zwłaszcza we Włoszech jest się zdania, że sztuka nie powinna być oderwana od kontekstu, z którego wyrosła, lecz pozostawać w pierwotnym architektonicznym otoczeniu. Tutaj preferuje się zasadniczą symbiozę kolekcji zbiorów, przestrzeni historycznej i architektury muzealnej. Ta ostatnia pełni raczej funkcję obramowania i powinna być jak najbardziej neutralna. Klasycznym przykładem jest tutaj zaprojektowane przez Carlo Scarpa Museo Castelvecchio w Weronie. Jednakowo autentyczne otoczenie stara się zachować hiszpańskie Muzeum Sztuki Starożytnego Rzymu w MĂŠridzie. Eksponaty prezentowane są w obłożonej cegłami budowli betonowej autorstwa Rafaela Moneo. Przejął on różne elementy rzymskiej architektury i przełożył je na nowoczesny styl architektoniczny, dzięki czemu muzeum i kolekcja zbiorów tworzą niepowtarzalną całość, którą zwiedzający postrzegają jako Gesamtkunstwerk czyli syntezę sztuk. Przestrzeń muzealna dopuszcza zatem â co pokazuje nasza wędrówka po jej historii â różnorakie interpretacje i wręcz nieskończoną liczbę aranżacji. Nieważne, czy chodzi o kontemplację w skupieniu czy też interaktywną przygodę, dokumentację, edukację czy eksperyment laboratoryjny, narracyjny ogląd czy performację, przeżycie przestrzenne czy wreszcie emocjonalny bodziec, który wszystkie intencje sprowadzi do sedna i pozwoli w pełni zaistnieć koncepcji artystycznej. - Bądź też nie. Ale jakież to pasjonujące!
Ronnie Sambor / Brigitte Schedl-Richter
[...]” |
|
Więcej...
|
|
Dr. Wolfgang Neubert, Neutorgasse 4-8
|
|
Napisany przez:http://bene.com/meble-biurowe/dr-wolfgang-neubert-neutorgasse-4-8
|
|
2010-12-03 00:00:00 |
|
„ Biuro na miarę czasu: w rozmowach z ekspertami weryfikujemy twierdzenia, stereotypy i wyobrażenia związane z miejscem pracy. Tym razem rozmówcą Brigitte Schedl-Richter jest dr Wolfgang Neubert.

W związku z pełnionymi wcześniej funkcjami w miał Pan okazję poznać specyfikę różnych branży, w tym sektora private equity lub przemysłu motoryzacyjnego. Czuje się Pan ekspertem w dziedzinie projektowania przestrzeni biurowej?
W pewnym sensie owszem. W trakcie wieloletniej pracy w charakterze doradcy miałem okazję zobaczyć niezliczone biura, a w części z nich również pracować, ponieważ często zdarzało mi się spędzać w siedzibie klienta nawet kilka miesięcy. W ten sposób można się wiele nauczyć.
Czy tamte biura wpływały w jakiś sposób na Pana pracę?
âWpływałyâ to chyba nie jest najlepsze słowo, ale zawsze robiły na mnie duże wrażenie i zdradzały wiele informacji na temat samego przedsiębiorstwa i jego zarządu. Pomieszczenia biurowe mówią bardzo wiele o osobach, które w nich pracują. W bardziej ogólnym ujęciu można powiedzieć, że odzwierciedlają atmosferę firmy, jej wizerunek oraz energię i kulturę pracy w przedsiębiorstwie. Kiedy wchodzę do biura, potrafię ocenić w jaki sposób podchodzi się w nim do pracy.
I tutaj właśnie wkracza Bene....
Zgadza się. Bene podchodzi do przestrzeni biurowej w sposób koncepcyjny i całościowy, oferując produkty i usługi pod wspólnym hasłem âEfektywnego biuraâ. Moim zdaniem wciąż niewiele firm zdaje sobie sprawę jak olbrzymi potencjał tkwi w sprawnej organizacji przestrzeni biurowej. Chodzi tutaj nie tylko o dobre samopoczucie pracowników i sprawną komunikację, ale również wydajność pracy i konkretne wyniki finansowe przedsiębiorstwa.
Jak wygląda biuro idealne?
Są pewne rzeczy, które mają w biurze znaczenie szczególne: należy do nich np. światło. Lubię pomieszczenia oświetlone światłem naturalnym, o dużych oknach i w miarę możliwości z inspirującym widokiem. Ważna jest dla mnie przejrzystość, możliwość zaglądania do środka i na zewnątrz. Cenię również wyraziste struktury. Urządzenia techniczne i kable nie powinny być widoczne.
Jak się Panu podoba nowe biuro w wiedeńskiej siedzibie Bene przy Neutorgasse?
Pracuję obecnie w dwóch miejscach: w Wiedniu i w Waidhofen. Muszę przyznać, że choć żadnego z biur nie wybierałem osobiście, chętnie zaakceptowałem propozycje naszej architekt wnętrz Sigrid Mayer i bardzo dobrze czuję się w obydwu gabinetach. Jednak specyfika obowiązków dyrektora ds. sprzedaży wymaga ode mnie częstych podróży i tak naprawdę spędzam w siedzibie firmy niewiele czasu. Dlatego zawsze powtarzam, że swoje stanowisko pracy mam zawsze przy sobie w torbie podróżnej.
W Pana gabinecie nie widać wielu osobistych drobiazgów. ?
Zgadza się. Nie przykładam wagi do nagród i wyróżnień. Zawsze jednak znajdzie się na biurku miejsce na zdjęcie mojej żony. Meine bisherige Arbeit hat mich sicherlich sehr geprägt. W dotychczasowej pracy nauczyłem się jak ważny jest porządek na biurku pod koniec dnia. Uporządkowane miejsce pracy pozwala rozpocząć kolejny dzień od nowych zadań i priorytetów.
Czy mimo częstych podróży jest Pan zawsze dostępny dla współpracowników?
Staram się. Czasem jednak muszę wyłączyć komórkę na czas spotkania lub rezerwuję sobie kilka godzin na przemyślenie w spokoju ważnego projektu. Wszystko zależy od umiejętności organizacji własnej pracy i zarządzania czasem. Nie jestem osobą, która nie potrafi funkcjonować bez laptopa i telefonu komórkowego. Owszem, są to przydatne narzędzia pracy. Podobnie jak mój notatnik i pióro.
Gdzie pracuje się Panu lepiej: w otwartej przestrzeni biurowej czy wydzielonych pomieszczeniach?
Jak już wspominałem, zdarzało mi się pracować w biurach zaaranżowanych w praktycznie dowolny sposób i potrafię się dostosować do każdych warunków pracy. Bardzo lubię otwarte przestrzenie biurowe, takie jak w Bene, przedzielone transparentnymi modułami. Takie rozwiązanie umożliwia szybkie nawiązanie kontaktu wzrokowego, ale również koncentrację na pracy wymagającej skupienia.
Wróćmy wobec tego do Bene â jakie Pana zdaniem najważniejsze korzyści oferuje klientom firma?
Po pierwsze, całościowe podejście. Oferujemy produkt, który obejmuje aranżację pomieszczenia i indywidualnie skonfigurowane stanowiska pracy. Dzięki kolekcji mebli PARCS i modułom prezentowanym w naszych salonach możemy zaoferować klientom rozwiązania wpisujące się w nowoczesne trendy projektowania przestrzeni biurowej. Po drugie, nie sprzedajemy mebli, tylko rozwiązania. Niezależnie od tego czy chodzi o optymalne wykorzystanie przestrzeni, możliwość zmiany konfiguracji czy zintegrowanie mediów, klienci Bene otrzymują rozwiązania skrojone na miarę swoich potrzeb po cenach właściwych dla seryjnej produkcji. Po trzecie, doświadczenie w zakresie sprzedaży. Również w kontaktach z klientami instytucjonalnymi liczy się jakość obsługi, wiarygodność, autentyzm i rzetelność. Dlatego w kontaktach z klientem jesteśmy kompetentnym partnerem, który stawia na otwartą komunikację i profesjonalne wsparcie oraz stara się dostarczyć rozwiązania na miarę oczekiwań.
Jakie są Pana plany zawodowe na przyszłość?
W ciągu ostatnich czterech miesięcy wiele podróżowałem poznając sposób funkcjonowania i wewnętrzne procesy firmy Bene, uczestnicząc w wielu spotkaniach. Teraz nadszedł czas na przetworzenie zgromadzonych informacji i opracowanie strategii działania, a po krótkiej przerwie ponownie ruszę w drogę, ponieważ na tym właśnie w moim przekonaniu polega moja praca: na pozostawaniu do dyspozycji naszych klientów, partnerów i pracowników.
A jeśli chodzi o to, co czeka Bene w ciągu nadchodzących miesięcy, przede wszystkim skupimy się na utrzymaniu pozycji na rynku, co jest jeszcze w dalszym ciągu trudne z uwagi na dość wolny wzrost liczby inwestycji wśród naszych klientów. Musimy zwiększyć dynamikę sprzedaży. Jest to możliwe przy zachowaniu pozytywnego nastawienia, wspólnej realizacji celów i zaangażowaniu w pracę oraz wysyłaniu właściwych sygnałów, takich jak np. obecność na targach ORGATEC lub wzbogacanie oferty produktów o modele PARCS, RM lub nowe krzesła obrotowe Bene. Jednym słowem musimy podkreślić posiadane atuty.
Bardzo dziękuję za rozmowę. [...]” |
|
Więcej...
|
|
Napisany przez:http://bene.com/meble-biurowe/bene-vienna-neutorgasse
|
|
2010-11-23 00:00:00 |
|
„ W samym sercu Wiednia, pomiędzy giełdą, wieżowcem Ringturm i kościołem Maria am Gestade powstał nowy budynek mieszkalno-usługowy projektu wiedeńskiego biura architektów RATAPLAN. Bryła już z daleka przyciąga wzrok żółtymi akcentami kolorystycznymi. âBudynek jest w każdym aspekcie innowacyjny,â mówi Thomas Bene, członek zarządu Bene AG. âJestem bardzo zadowolony, że mogliśmy otworzyć nasz salon w Wiedniu w tak ciekawym miejscu. Nowatorska architektura budynku doskonale wpisuje się w filozofię działalności naszej firmy.â Zapraszamy na wirtualny spacer po salonie pokazowym, w którym międzynarodowy ekspert w dziedzinie projektowania powierzchni biurowych przedstawia własne koncepcje aranżacji przestrzeni.

Za długim na 80 m oknem na parterze budynku przy Neutorgasse 4-8 znajduje się salon pokazowy o powierzchni 960 metrów kwadratowych, w którym prezentowane są pojedyncze meble oraz aranżacje stanowisk pracy. Zgodnie z koncepcją wystroju wnętrza opracowaną przez wiedeńskie biuro architektoniczne SOLID, każdy mebel â w tym również modele Toguna, Causeways i American Diner z serii PARCS czy elementy systemu modułowego RM â prezentowane są w charakterze eksponatu. Podobnie jak w muzeum, gdzie przechodzimy od jednego obrazu do drugiego, na elementach ekspozycji znajdują się dyskretne tabliczki z nazwą produktu i nazwiskiem projektanta.
Otwarta przestrzeń holu w południowej części budynku pełni rolę głównego szlaku komunikacyjnego nowego i jak dotąd największego salonu Bene. Oprócz kafeterii, holu i luksusowo wyposażonej sali konferencyjnej znajduje się tu również pomieszczenie pełniące funkcję audytorium, z mobilnymi ściankami działowymi, które umożliwiają zmianę aranżacji przestrzeni. W lecie po rozsunięciu szerokich drzwi przesuwnych obszar ten łączy się w jedną przestrzeń z zielonym wewnętrznym dziedzińcem.
Living Showroom
Powyżej, na dwóch kondygnacjach o powierzchni 1 700 metrów kwadratowych znajdują się przykłady aranżacji powierzchni biurowej i gabinetów kadry kierowniczej. Ekspozycja utrzymana jest w konwencji âLiving Showroomâ, zgodnie z którą klient powinien mieć możliwość przekonania się na miejscu, jak teoria przekłada się na praktykę. Tutaj przetestować można funkcjonalność proponowanych przez Bene koncepcji wnętrz biurowych. Łącznie zaprezentowano 30 różnego rodzaju stanowisk pracy oraz niezliczone sposoby ich wykorzystania w zróżnicowanych strefach biurowych: od otwartej przestrzeni biurowej, poprzez niewielkie wydzielone moduły i klasyczne jednoosobowe pokoje po gabinety zarządu. Poszczególne moduły biurowe można w każdej chwili przeprojektować.
âNaturalnie staraliśmy się, aby aranżacja naszej biurowej ekspozycji opierała się na jednym motywie przewodnim,â mówi Sigrid Mayer, architekt odpowiedzialna w Bene za projekt wnętrza. âUkład ekspozycji Living Showroom odzwierciedla różnorodność pejzażu miejskiego, uwzględniając zmienność warunków i charakteru pracy w sposób idealnie wpisujący się w potrzeby pracowników.â Dodatkowo w prezentowanych biurach zastosowano najnowocześniejsze rozwiązania technologiczne i najwyższej jakości sprzęt, przy czym szczególny nacisk położono na kwestię akustyki. Uzyskano efekt, którego nie da się opisać słowami: trzeba go doświadczyć wszystkimi zmysłami, najlepiej w skali 1:1. [...]” |
|
Więcej...
|
|
Klasa kreatywna â witamy w świecie nowej kreatywności
|
|
Napisany przez:http://bene.com/meble-biurowe
|
|
2010-04-14 00:00:00 |
|
„ We współczesnym środowisku pracy kreatywność jest pożądana bardziej niż kiedykolwiek wcześniej. Badacze trendów zgadzają się jednogłośnie, że przyszłość należy do âklasy kreatywnejâ. Ale kto konkretnie należy do tej nowej (?) klasy â i gdzie pracują takie osoby? [...]” |
|
Więcej...
|
|
Neue Wiener Werkstätteâ we współpracy z Bene
|
|
Napisany przez:http://bene.com/meble-biurowe
|
|
2009-09-23 00:00:00 |
|
„Tradycyjna austriacka marka inspirowana różnymi nurtami artystycznymi wzbogaciła ofetę produktów handlowych Bene. Od 1986 r. firma KAPO oferuje produkty marki âNeue Wiener Werkstätte" zaprojektowane w duchu legendarnych âWarsztatów Wiedeńskichâ, pracowni rzemieślniczej powstałej na początku XX wieku. Nowe produkty są doskonałym połączeniem ponadczasowego piękna i rzemiosła najwyższej jakości. [...]” |
|
Więcej...
|
|
Publikacje Bene: Rondo SEAT ART.
|
|
Napisany przez:http://bene.com/benecom/Cont_pl.nsf/0
|
|
2009-06-10 00:00:00 |
|
„Album prezentujący wyniki konkursu dla twórców SEAT ART jest pełen nowatorskich i zaskakujących pomysłów prezentujących niezwykłą różnorodność. Zbiór przedstawia dzieła architektów i projektantów, a tematem przewodnim są różne formy krzesła Rondo. [...]” |
|
Więcej...
|
|
Bank Austria GolfOpen CEE ProAm Tour
|
|
Napisany przez:http://bene.com/benecom/Cont_pl.nsf/0
|
|
2008-08-20 00:00:00 |
|
„Ze względu na ogromny sukces odniesiony w ubiegłym roku, organizatorzy Bank Austria GolfOpen rozesłali tego roku już po raz drugi zaproszenia na ProAm-Tour w regionie Europy Środkowo-Wschodniej, podkreślając tym samym znaczenie tej rozwijającej się gałęzi gospodarki. [...]” |
|
Więcej...
|
|
Napisany przez:http://bene.com/benecom/Cont_pl.nsf/0
|
|
2008-10-08 00:00:00 |
|
„Tu, w tej wielkiej kaszcie pierwszej ligi wzornictwa, realizują â na zlecenie i we współpracy z Martinem Bergmanem, Gernotem Bohmannem i Haraldem GrĂźndlem w stajni âsłonecznego koniaâ EOOS - zlecenia składane przez największe firmy z całego świata. [...]” |
|
Więcej...
|
|
Napisany przez:http://bene.com/benecom/Cont_pl.nsf/0
|
|
2009-03-18 00:00:00 |
|
„Firma Apple Computer GmbH na swoją siedzibę wybrała zabytkowy dom z epoki renesansu, znajdujący się w samym centrum Monachium. Stare biuro, położone nieco poza granicami stolicy Bawarii, było niekorzystne pod względem infrastrukturalnym, a długie dojazdy były mało praktyczne zarówno dla pracowników, jak i dla gości. Dlatego też decyzja o przeprowadzce do centrum była oczywistym rozwiązaniem. [...]” |
|
Więcej...
|
|
|
1
|
|
Strona 1 z 1 |
|
Kto jest on-line
Mamy 170 gości online
|